Witam w Warsztacie AI!
Przedstawiam blog o budowie i rozwijaniu własnego, lokalnego centrum AI.
Pewnego razu w pracy…
Napisałem rozwlekłego prompta dla Opusa od Clauda, dodając mu jako kontekst praktycznie całe trzy projekty, i czekam. Nie czekam długo - po 5 min. wykonał zadanie i to całkiem nieźle. Utworzył tabele i widoki w bazie danych, opracował procedury wstawiania, edycji i usuwania wierszy w tych tabelach. Wzorując się na swoim własnym, bazodanowym rozwiązaniu, przygotował odpowiedni kod dla innego projeku, budującego serwer, który będzie pełnić rolę pośrednika między stroną www a bazą danych. Wreszcie opracował kod dla samej strony www - tabelę, przyciski “Dodaj”, “Usuń”, itd, wszystko ładnie ostylowane, kolorowe, zgodne ze wskazówkami koleżanki, która projektuje wygląd stron w Portalu dla naszych klientów. Ja sobie tylko napisałem prompta i siedziałem grzecznie, czekając…Żyć, nie umierać, co nie? Brakuje tylko hamaka i drinka w ręcę ;-)
Jednakże czekając, zadawałem sobie pytania:
Czy byłby taki szybki i efektywny, gdyby nie mógł korzystać z bliźniaczych rozwiązań, już wcześniej przez nas przygotowanych?
Czy szefostwo mojej firmy byłboby zadowolone z faktu, że kawał naszego oprogramowania, objętego przecież prawami własności,
właśnie trafił na serwery Anthropica pod postacią promptów?
Czy abonament na GitHub Copilota kosztowałby mnie nadal zaledwie $10 miesięcznie, gdyby zarówno Microsoft, jak i Anthropic mieliby
uwzględniać w cenniku faktyczny koszt przepalonych przeze mnie tokenów?
Brutalna prawda
Nie trzeba długo myśleć, by odpowiedzieć na te pytania. I odpowiedź brzmi: Nie.
Brutalna i szczera prawda jest taka:
- Gdy firmy, oferujące chmurowe, komercyjne AI, zaczną monetyzować swoje modele, mój i Twój abonement to nie będzie $10 na miesiąc - to będą setki lub tysiące $$ miesięcznie. Taka oferta będzie dostępna tylko dla dużych korporacji.
- Gdy Ty lub Twoi szefowie chwilę pomyślicie, ew. pogadacie z prawnikiem, to szybko przestaniecie wpisywać w prompcie szczegóły zagadnienia, nad którym AI ma się pochylić. Bo to Wasza tajemnica biznesowa, unikalne know-how, źródło przewagi rynkowej. Tak naprawdę, nawet w warunkach umowy typu enterprise, szytej na miarę, jaką może duże przedsiębiorstwi zawrzeć z Microsoftem, OpenAI czy innym Googlem, nigdy nie wiecie, jak to zostanie wykorzystane. Ale bez tych szczegółów jak ten zajefajny, najnowszy Opus czy Mythos czy inny Chat 150++ ma faktycznie Wam pomóc?…
- Bez mojego, Twojego, kolegi, koleżanki - ogólnie mówiąc, ludzkiego - wsadu ten cały model niewiele zdziała i o tym wie każdy, kto pracował z pomocą AI nad swoimi projektami. Prędzej sam coś zrobisz lub prędzej zrobi to Twój współpracownik - i to taki bez doświadczenia, po studiach - zanim rozpiszesz te wszystkie prompty i zanim wskażesz AI-owi wszystkie jego pomyłki i mało optymalne rozwiązania.
Co dalej?
Ta brutalna, szczera prawda skłoniła mnie do zagłębienia się w temat utworzenia i rozwijania “własnego Czata GPT” - własnościowego, lokalnego centrum sztucznej inteligencji. Przyszło mi bowiem na myśl, że:
- z jednej strony nie można nie korzystać z AI - będzie się wtedy zbyt powolnym i mało konkurencyjnym,
- z drugiej strony AI nie wykonana za mnie mojej roboty - ono może ją przyspieszyć w pewnych, określonych warunkach.
- Jednocześnie “okres promocyjny” na Claudy, Chaty czy Gemini się pokończą i przyjdzie nam płacić grube pieniądze na korzystanie z chmurowego, zewnętrznego AI,
- więc warto rozejrzeć się za opcją open-source, a w każdym razie czymś w stylu zrób-to-sam.
- Takie własne AI to jednocześnie gwarancja ochrony moich pomysłów, projektów, własności intelektualnej - albo mojego pracodawcy/zleceniodawcy/kontrahenta.
Zacząłem też przypuszczać, że AI - podobnie jak mass media - nie jest neutralne poglądowo. Bo jego twórcy nie są (to nie krytyka, to stwierdzenie faktu - nikt z nas nie jest neutralny). Mało tego - niekoniecznie w ich interesie może być swobodny, nieskrępowany dostęp do wszelkich informacji -> mogą ją reglamentować (np czy Gemini zechce w pełni ukazać braki w ofercie Google, eksponując w ten sposób rynkowe nisze? Wątpie :-] ). Stąd dalsze przypuszczenia:
- własne, osobiście wytrenowane AI (również na konkretnych, wskazanych i wyselekcjonowanych danych) to może być gwarancja dostępu do obiektywnego obrazu rzeczywistości.
- Poza tym tuning modelu wg moich własnych preferencji (poczynając od danych, a kończywszy na weryfikacji wyników) sprawi, że moje AI będzie działało tak, jak ja potrzebuję, a nie tak, jak wydaje się ludziom z OpenAI czy Anthropica, że sztuczna inteligencja powinna działać.
Po co?
Reasumując, postanowiłem pracować nad zbudowaniem i rozwijaniem własnego AI, aby:
- ochronić moją własność intelektualną,
- zaoszczędzić,
- mieć model, które działa w sposób dopasowany do moich potrzeb,
- i nie żyć w bańce informacyjnej.
Na zakończenie
Jeśli moje przypusczenia rezonują w Tobie i moje cele wydają się Ci bliskie, śledź ten blog. Za tydzień przedstawię Ci, co postanowiłem w związku z moimi aspiracjami, tym samym prezentując plan działania. W następnych tygodniach podzielę się moimi pierwszymi doświadczeniami z doborem sprzętu i jego konfiguracją oraz pobieraniem niezbędnego oprogramowania.
Poza tym dokładniej przedstawię profil odbiorcy tego bloga i sposób, w jaki zamierzam prezentować wyniki moich eksperymentów z własnym AI. Omówię też styl i wyjaśnię, dlaczego nazwałem bloga “Warsztat AI”.
Do przeczytania!
Tomasz Fidos